szybkie pożyczki, budżet domowy, jak oszczędzać, jak wyjść z długów, jak spłacić długi

Każdy z nas rozważał kiedyś rozpoczęcie oszczędzania. Niestety bardzo łatwo znajdujemy powody, dla których nie zaczynamy tego robić. Mamy zbyt duże wydatki, nie znamy się na finansach… To wszystko wymówki, na które łatwo znaleźć rozwiązanie

Jak w większości ważnych życiowych decyzji – w oszczędzaniu najważniejszy jest pierwszy krok. Często okazuje się też najtrudniejszy. Szczególnie, jeśli jesteśmy w nie najlepszej sytuacji finansowej i do myślenia o oszczędzaniu skłoniły nas odczuwalne braki w budżecie. Wtedy też najczęściej słychać poniższe 4 zdania, które skutecznie powstrzymują przed tym, aby zacząć oszczędzać.

Tyle, że są one nieprawdziwe. Przeczytaj dlaczego!

  1. Nie mam z czego oszczędzać! Żeby odkładać, trzeba najpierw coś mieć.

To najczęstsza i najbardziej rażąca z wymówek, jakie można usłyszeć. Wynika ona często z trudnej sytuacji finansowej, ale przede wszystkim jest pokłosiem zbyt dużych ambicji. Wiele osób wyobraża sobie, że oszczędzanie oznacza grube tysiące złotych odłożone na koncie i możliwość kupienia sobie drogich gadżetów… Tylko, że to nierealne! A przynajmniej nie na początku.

Codzienne oszczędzanie zaczyna się od małych kroczków i bardzo małych sum. Jeśli rzeczywiście na pierwszy rzut oka bilans naszych przychodów i wydatków wychodzi na zero, to oczywiście nie damy rady narzucić sobie odkładania części pensji na konto. Ale jest mnóstwo innych rzeczy, które możemy zrobić. Początek oszczędzania to nie odkładanie istniejących pieniędzy, ale kreowanie mniejszych wydatków. Zakręcanie ogrzewania, gdy wychodzimy z domu, gaszenie świateł w nieużywanych pomieszczeniach, wyłączanie urządzeń elektrycznych zamiast korzystania z funkcji stand-by – to drobne przyzwyczajenia, które dadzą nam kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt złotych oszczędności w skali miesiąca.

  1. 15 złotych to nie oszczędność – takie małe sumy się nie opłacają!

To z kolei częsta odpowiedź na wspomnianą wcześniej politykę mniejszych wydatków. I znów w grę wchodzą wygórowane ambicje. Duże i szybkie pieniądze można wygrać na loterii, ale prawdopodobieństwo jest znikome. Natomiast w rzeczywistości otaczającej każdego z nas do pieniędzy dochodzi się ciężką pracą. Taką pracą jest właśnie wyrabianie sobie dobrych nawyków i szukanie okazji do oszczędności. Stopniowo, kiedy przyzwyczaimy się do nowych warunków, zaczniemy też inaczej spoglądać na pieniądze i nasze podejście do wydatków również się zmieni. A to na dłuższą metę wygeneruje większe pieniądze.

20 złotych miesięcznie zaoszczędzone na rachunkach, 50 zł na codziennych zakupach, gdy zaczniemy porównywać ceny i wybierać produkty, których rzeczywiście potrzebujemy (w oparciu o listę zakupów)… i na koniec roku możemy pochwalić się oszczędnościami powyżej 800 zł! A to już niemała suma, która wystarczy na przykład na przygotowanie świąt dla całej rodziny.

  1. Planowanie budżetu jest skomplikowane i nudne

Jednym z podstawowych dobrych nawyków jest prowadzenie domowego budżetu. Wiele osób reaguje na to alergicznie, mówiąc, że nie są księgowymi ani ekonomistami i nie znają się na kalkulacjach – choć tak naprawdę tego typu specjalistyczna wiedza nie jest potrzebna do planowania budżetu domowego.

Na początek nasz budżet to tylko prosta tabelka – z lewej przychody, z prawej wydatki i podsumowanie na koniec miesiąca. Najlepiej zrobić ją w Excelu, żeby od razu widzieć jak nasze pieniądze „wypływają” z portfela. Odnotowując stałe opłaty możemy też zauważyć, jak zmieniają się w miarę jak wprowadzamy w życie nawyki oszczędzania np. wody czy energii. Wydatki warto też pogrupować na:

  • te, które są stałymi rachunkami,
  • te, które przeznaczamy na żywność i chemię domową (warto zbierać paragony)
  • oraz te, z których finansujemy przyjemności, czyli wszystko to, czego nie potrzebujemy do życia, ale na co pozwoliliśmy sobie pod wpływem impulsu (zaliczają się do nich nie tylko kino lub nowy gadżet, ale także np. spontanicznie kupione słodycze).

W budowaniu lepiej skonstruowanych budżetów domowych pomogą liczne aplikacje dostępne w Internecie, ale na początek wystarczy nawet zeszyt. Może to nie bardzo ekscytujące zajęcie, ale warte zachodu, chociażby z powody dumy i zadowolenia, gdy zobaczymy pierwsze, zapisane czarno na białym pieniądze, które udało nam się zaoszczędzić.

  1. Mam długi, więc wszystko idzie na nie i nic mi nie zostaje

W porządku – z faktem długów nie da się dyskutować. Ale to jeszcze nie znaczy, że nie możemy zacząć oszczędzać! Każdy z nas słyszał pewnie kiedyś określenie „mentalność kredytowa”. To niebezpiecznie blisko wymówki numer cztery. Jeśli pozwolimy sobie na myślenie, że niespłacone długi definiują nasze życie, to może się okazać, że będziemy podatni na szukanie rozwiązania w… kolejnych pożyczkach. A z takiej spirali wydostać się bardzo ciężko.

Nie oznacza to oczywiście, że powinniśmy zignorować fakt zaciągniętego kredytu czy pożyczki – wręcz przeciwnie, trudny do spłacenia dług należy potraktować jako motywator do lepszego przyjrzenia się naszym finansom. Czy z obecnych zarobków jesteśmy w stanie spłacić zadłużenie? Skoro naszą wymówką było, że nic nam nie zostaje na koniec miesiąca, to pewnie nie. Wobec tego konieczne jest przekalkulowanie budżetu i poszukanie oszczędności w innych miejscach. Jeśli palimy papierosy, może warto zacząć od tego? Wyjdzie to z korzyścią dla zdrowia i finansów. Średni palacz (wypalający około 8-10 papierosów dziennie) wydaje miesięcznie ponad 200 zł na sam swój nałóg!

Gdy zaczniemy zliczać wydatki tego typu i zestawiać je z naszymi przychodami (jeszcze raz: planowanie budżetu domowego to podstawa!), to okaże się, że takich „puszczanych z dymem” pieniędzy jest więcej. Na wyjścia ze znajomymi, droższy, ulubiony jogurt (zamiast tańszego odpowiednika), jedzenie na mieście lub zamawiane na wynos – to wszystko rzeczy, z których możemy w imię wyjścia z długów zrezygnować na kilka tygodni lub miesięcy.

Najważniejszy jest pierwszy krok do oszczędzania

Wymówek podobnych do powyższych jest jeszcze o wiele więcej, ale większość ma taką samą podstawę: nieświadomość własnych wydatków i oczekiwanie szybkich efektów. Tymczasem w oszczędzaniu liczy się cierpliwość i dokładność. Weźmy więc kartkę i zróbmy pierwszy krok – podzielmy ją na pół zapisując na górze: „Przychody” i „Wydatki”.